|
Modlitwa Wierszem
ADAM NARUSZEWICZ
1733 -1796
HYMN DO BOGA
Nie
umieszczona w śmiertelnym rozumie,
Co
świat dźwignąwszy, rządzisz wszytkowładnie,
Sprawczyni wieczna, o której człek umie
To
tylko mówić, żeć nigdy nie zgadnie.
Pochwały moje i wytworne pienia
Cóż
względem Ciebie są, ogromny Panie?
Pozbywa kropla z istotą imienia,
Gdy
się w bezdennym zamknie oceanie.
Ty
sam znasz siebie, boś Bóg: Ty sam sobie
Niechybnym celem kochania i części.
Ja,
lichy zlepek, próżno się sposobię:
Nigdy się wieczność w czasie nie pomieści.
Oddając jednak, Twórco, hołd powinny,
Wiedząc, żem czynem Twojego ramienia;
Jeśliś mię stworzył ze znikomej gliny,
Nie
gardź daniną marnego stworzenia.
Co
mam, to Twoje: wszytko Ci oddawa
Pokorny umysł, wdzięczny za Twe dary;
Jeśli w szczególnych czego nie dostawa,
Weź
mię całego w zupełność ofiary.
KONSTANCJA
BENISŁAWSKA
1747-1806
PIEŚŃ I
O
Ty, co Panem na niebie i ziemi,
Panem od wieków, Panem nad wszystkiemi,
Co
na to myślisz, gdy lepianka licha
Ojcem Cię zowie, jak do Ojca wzdycha?
Wiem, wiem, co myślisz; ile z łask Twych dociec,
Ach,
lepiej myślisz, niżli każdy ojciec,
I
więcej czynić każdemu gotowy,
Niżli kto trafi wymodlić się słowy.
Z
tym wszystkim, Panie, nigdy bym, jak żywię,
Ojcem zwać Ciebie nie śmiała prawdziwie,
By
Syn rodzony Twój Ojcem jedynie
Zwać
nie nakazał nędznej człowieczynie.
Poznaj, o Ojcze, słowa Syna Twego
Z
ust kobieciny grzesznej dziś, dnia mego,
Dzisiaj, dnia nędzy, przyjm w święte Twe uszy
Ku
czci Twej, mojej ku zbawieniu duszy.
Wprzód tyIko poświęć zmazane me usta,
Ciało i duszę, bym, modłka niepusta,
Mogła modlić się tak do Boga Ciebie:
O
Boże, Ojcze nasz, któryś jest w niebie!
BOLESŁAW TABORSKI
*1927
PROŚBA
Chcę
moje życie Tobą przeżyć, Boże;
Tobie je oddać, jak od Ciebie wziąłem -
Chcę, abyś rozpalił we mnie Łaski zorze,
Daj
piąć się ciągle wyżej, choć z mozołem.
Błagam Cię, Boże, byś zawsze był ze mną,
Lecz
nie koło mnie, ale zawsze we mnie –
Był
mi światłością w nocy pustkę ciemną;
Błagam Cię, Panie, i wiem - nienadaremnie!
ANONIM Z DRUGIEJ POŁOWY XVIII W.
PROŚBA
POWSZECHNA
Ojcze nasz, który jesteś między nami,
Panuj nam, rządź nas Twoimi prawami;
Bądź
wola Twoja. Imię Twoje wszędzie
Niech czczone będzie.
Oddal głód od nas, daj obfitość ziemi,
Okryj ją, Panie, żniwami bujnemi;
Z
Twojej dobroci niech każde stworzenie
Ma
pożywienie.
Ty,
byś nam zrobił nasze szczęście trwałe,
Wlać
w nas raczyłeś uczucia wspaniałe;
My
odpuszczamy bliźnim, Twym zwyczajem
Odpuść nam wzajem.
Przebacz słabości, daruj przewinienia,
Przykrości naszych chciej ulżyć cierpienia
I na
ojcowskim Twoim pozwól łonie
Spocząć po zgonie.
ELŻBIETA GLAIZE
DO BOGA
O
Ty, coś świat podźwignął jednym Twym skinieniem,
Ty,
co go zniszczyć możesz jednym oka mgnieniem!
Twa
moc wszędzie zasięga, rządzisz wszystko władnie;
Któż
Twą dobroć określi? któż Twą wielkość zgadnie?
Istności niepojęta! nasz Ojcze! nasz Boże!
Ten
rozum niedołężny pojąć Cię nie może.
Tyś
utworzył te niebios obszerne sklepienie,
Dając dniu jasność piękną, nocy - miłe cienie;
Słońce, ta dusza istot, swym blaskiem złocistym
Grzeje ziemię i zdobi ją plonem rzęsistym.
Ty
to wszystko najmądrzej przejrzałeś od wieka
I
wpośrzód cudów tyle mieściłeś człowieka.
Człowiek, ten twór wspaniały Twej wszechmocnej ręki,
Wziąwszy od Ciebie duszę, życie, rozum, wdzięki,
Zamiast słuchać Twej woli, te pyszne stworzenie
Codziennie Cię obraża przez czcze wyniesienie:
Chwyta się tylko zawsze cienia kłamliwego,
Rozumiejąc, że panem jest świata całego;
Sledząc niebaczne chęci, często musi zbłądzić;
Chce
innymi, gdy sobą nie potrafi rządzić.
Przebacz, Panie, jeżeli w tłumie obłąkania
Człowiek śmie przestępować Twoje przykazania!
Prawda, żeś go utworzył dla tego jedynie,
By
Cię kochał I służył w każdej godzinie;
A
jeżeli był często sprzeczny Twojej chęci –
Tyś
dobry, o mój Boże! - zetrzej z Twojej pamięci;
Użycz nam, błagamy Cię, Twojej świętej litości!
Więcej Cię nasza słabość obraża niż złości.
STEFAN WITWICKI
0! WZBIJ SIĘ, DUSZ0, DO DZIEŁ NIEP0JĘTYCH
0!
wzbij się, duszo, do dzieł niepojętych.
Na
ciebie jasność Serafów wylana.
Zapal się ogniem wybranych i świętych,
Głoś
chwałę Pana.
Błogosławionyś na nieba stwierdzeniu.
Błogosławiony na okręgu ziemi.
Podałeś sławę swojemu Imieniu
Przed dziećmi swemi.
Błogosławionyś w kościele Twej chwały.
Błogosławiony w słońcach na Cherubim.
Przed Twą wielkością drży niebo, świat cały,
My w
proch się gubim.
Błogosławionyś Boże, Ojcze ludów.
Czas, przestrzeń, miejsce, powietrze, otchłanie,
Jasność i ciemność Twoich pełne cudów,
Syjonu Panie!
Błogosławionyś ojców Boże dawny,
Najwyższy w chwale, w łaskach niezmierzony,
Najświętszy, wieczny, jedyny, przesławny,
Błogosławiony!
EDWARD SŁOŃSKI
1872 – 1926
Do Boga
BOŻE OBŁOKÓW, GWIAZD I SZLAKÓW MLECZNYCH
Boże
obłoków, gwiazd i szlaków mlecznych,
Boże
wszechbytów bezkreśnych i wiecznych!
Boże
snów wielkich i tęsknot bezdomnych,
Boże
kamiennych skał i gór ogromnych!
Boże
słonecznych, uśmiechniętych wiosen,
Brzóz pochylonych i wysmukłych sosen,
I
zadumanych jezior wielki Boże,
Dziś
duszę swoją przed Tobą otworzę...
Szukałem Ciebie w krwawych pióropuszach,
Co
ogniem płoną w bolejących duszach,
Szukałem Ciebie w wielkich ludzkich tłumach,
Szukałem Ciebie w człowieczych rozumach,
W
codziennych modłach i w codziennym chlebie...
Na
próżno, Boże, ja szukałem Ciebie
Przez całe życie!
W
długiej onej męce
Skarlała dusza i osłabły ręce...
Ktoś
mi zawiązał oczy i iść kazał,
Ktoś
mi zawiązał uszy, chcąc, bym słuchał,
Potem ślepemu nikt drogi nie wskazał,
A
kiedym pytał - tłum śmiechem wybuchał.
Tak
szedłem... szedłem w ogromnej pokorze
Do
Ciebie, wielki i jedyny Boże!...
ANONIM Z LAT 1939 -
1944
(PIELGRZYM)
KIEDYŻ, O PANIE!…
Kiedyż, o Panie, tego świata dzieci
Wzniosą radośnie do góry ramiona,
Patrząc, jak miłość w ludzkich sercach świeci,
Słysząc, jak boleść gdzieś w przepaściach kona?
Kiedyż, o Boże, wzniosły hymn wesela
Wzbije się w niebo, kędy moc Twa włada,
By
głosić dobro, co byt rozaniela,
By
głosić tryumf nad złem, co przepada?
Kiedyż, o Panie, jasna życia wiosna,
Z
lodów boleści i nędzy odkryta,
Przejdzie nad światem piękna i radosna,
Syta
bogactwem, wonią kwiatów syta?
Kiedyż, o Boże, tego świata syny
Złączą się społem w jeden uścisk bratni
I
jak wśród wielkiej, zbratanej rodziny
Będą
pierwszymi ci, co są ostatni?
Kiedyż, o kiedyż, wiekuisty Panie,
Ludy
złączone pod błękitem nieba
Przy
jednym stole będą jeść śniadanie,
Dzieląc się w zgodzie każdą kromką chleba?...
KAZIMIERZ KIELISZEK
MODLITWA
Ty,
Co w przyrodzie objawiasz Twą chwałę,
Stroisz niebiosa w różnobarwne szaty,
Coś
stworzył morza i góry wspaniałe
I w
harmonijną piękność łączysz światy...
O
Niepojęty z gwiaździstych przestrzeni,
Co
milionami słońc i światów rządzisz,
Wiem, że Twa wszechmoc nigdy się nie zmieni,
Że w
Twej mądrości Ty nigdy nie zbłądzisz.
Ty,
Nieśmiertelny Twórco przyrodzenia,
Którego szata zdobi naszą ziemię,
Daj,
niech ze zwątpień i ducha uśpienia
Zmartwychpowstanie nędzne ludzkie plemię.
Stwórco wszechświata, nieśmiertelny Boże,
Co
skarg niedoli nie gardzisz pieśniami,
Tobie łzy nasze składamy w pokorze
Po
drodze życia, usłanej cierniami.
Przyjmij te skargi cierpiącej ludzkości,
Co w
swej niedoli, którąś jej dał, Panie,
Wznosi do Ciebie głosem Twej miłości
Prośbę o rychłe swoje zmartwychwstanie.
Te
milionami głosów powtarzanie
Wiekowych cierpień beznadziejne jęki
Niechaj, z anielską czystą pieśnią zlane,
Błogosławieństwo wezmą z Twojej ręki.
Niech duch Kaina ustąpi ze świata,
Niech święty pokój i miłość zawita,
Twego królestwa przyjdą błogie lata
I
wiecznej prawdy słońce nam zaświta!
PIEŚŃ O OPATRZNOŚCI BOSKIEJ
Opatrzny Boże na niebie i ziemi!
Znać
to, żeś Ojciec, my dziećmi Twojemi;
Co
dzień Ci jakieś powinniśmy dzięki
Za
dar widomy z niewidomej ręki.
Słońce i miesiąc za Pana Cię znają
I
zawsze Ci się najlepiej sprawdzają,
Dzienną i nocną odbywając stróżą;
Ma
im być dobrze, bo tak dawno służą!
Ty
opatrznością Twoją nieodwłoczną
Ubogiej ziemi dajesz barwę roczną;
Ziarno wśrzód mrozów grzejesz parą tajną
I
siłę jego umacniasz rodzajną.
Do
Ciebie, czy głód, czy cierpi pragnienie,
Oczy
podnosi wszelakie stworzenie;
Twoim nakładem, z Twojej jedzą komory
Wszystkie powietrzne, wodne, ziemne twory.
Podróżny Twoją ręką prowadzony
Na
dobrą drogę wyjdzie obłądzony;
Twoim staraniem zguba nam się wróci,
Bo
żal Ci, gdy się Twój człowiek zasmuci.
Dajesz pogodę i deszcz w swojej porze,
Bydlętaś nasze zrachował w oborze;
A
gdy o każdym pamiętasz stworzeniu,
I
dzieci nasze znasz po ich imieniu.
Opatrzny Boże na ziemi i niebie,
Nie
odstępuj nas w wszelakiej potrzebie,
Bo
gdy co zrobim naszą tylko siłą,
Zaraz to poznać, że Ciebie nie było.
ANONIM Z DRUGIEJ POŁOWY XVIII W.(datacja przypuszczalna)
OJCZE PRZEDWIECZNY, ŹRÓDŁO MĄDROŚCI
Ojcze przedwieczny, źródło mądrości,
Dałeś się poznać samej wdzięczności;
Ona
Ci tylko ołtarze stawi,
Dobroć Twą sławi.
Powietrza, wody, góry i doły,
Tobą
napełniasz wszystkie żywioły,
Jednak świat Ciebie, potężny Boże,
Objąć nie może.
Wszystkim jestestwom, coś stworzyć raczył,
Tyś
dał początek, koniec naznaczył.
Nie
ma początku ni końca, Panie,
Twe
panowanie.
Świetna źrenica niebios, bez której
Niczym by była piękność natury,
Niczym jej dla nas przyjemne wdzięki,
Z
Twej wyszła ręki.
Na
dopełnienie Twych Boskich cudów
Miłość mądrości wlej w serca ludów;
Daj,
by praw Twoich wiernie słuchali,
Ciebie kochali.
ANONIM Z DRUGIEJ POŁOWY XVIII W.
(datacja przypuszczalna)
DO BOGA
O
Ty! przed którym z trwogą, chociaż Cię nie widzę,
Upadam, wznoszę ręce, korzę się i wstydzę!
Racz
spojrzeć na mnie, dzieło rąk swoich, w litości;
Słabość Cię obraziła moja, a nie złości.
Serce me pełne Ciebie, kochając Cię zawsze,
Jeźli Twe źle przyjęło dary najłaskawsze,
Jeźli z naciskiem żądz swych kiedy wpadło w grzechy,
Spragnionej zaraz w Tobie szukało pociechy.
Jednak zawsze winniejszy z sądu każdej próby,
Gdy
Ci co dzień przysięgam i co dzień rwę śluby,
Cóż
uczynię, abym się z moich win opłacił?
Boże! tylko mam, żem Twej nadziei nie stracił.
Niosę Ci w niej me błedy i westchnienia moje:
Przyjm je, tu na Cię woła miłosierdzie Twoje.
A
pomnąc, że nad siły mocniejsze mam żądze,
Karz
mnie, gdy Cię nie kocham, odpuszczaj, gdy błądzę.
JĘDRZEJ ŚWIDERSKI
HYMN
DO BOGA
Twórco natury, Boże wieczny, niepojęty!
Podnoszę myśl ku Tobie, wdzieram się do tronu,
Nikczemny, drobny robak, lecę w te odmęty,
Gdzie wieczność niepoczęta, trwała, nie zna zgonu.
Do
szczytu niedostępnej i tajnej stolicy
Dusza ma pragnie wzbić się, wyżej wznieść nad zorze;
Wesprzej ją wszechmocnością Twej dzielnej Prawicy,
Żebrze, korzy się, czołga nędzny proch w pokorze.
Gdy
zwracam mą uwagę, sam się nie poznaję,
Niewzruszoną tych światów gdy władasz potęgą;
Myśl
ma niknie w przepaściach, rozum mój ustaje,
Osłupiały zdziwiam się nad mądrości księgą.
Tron
ten, któremu służy wieczność za podnoże,
Niepojęte jestestwo dzierży i zasiada:
Zna,
co było, co będzie, wszystko stworzyć może;
Niezrównane w swych dziełach samo jedno włada.
Rzekłeś - stanęły światów milijony razem,
Człek w wieczności ukryty uczuł swoją bytność,
Niezgasłe ogniów światła za Twoim rozkazem
Oświecają tę bryłę, głoszą twórczą istność.
Już
dusza zasilona drogę ma wskazaną,
Natura ciało żywi darami hojnemi;
Wszystko człeku pod rządy z góry jest oddano,
Nie braknie, wszystko mamy do życia na ziemi.
Ta
bryła ziemi Twojej wielka i obfita,
Żywność swą nieskurczoną ręką nam wydaje:
Niespracowana rodzi, zieleni, rozkwita,
Licznych owoców darem żywi swoje kraje.
Boże! z Twojej dobroci ten płód i to życie,
Twoje wyroki święte, niedościgłe, skryte,
Nagradzając ból, troski w tym życiu sowicie,
Przeznaczyły w wieczności szczęście nieprzeżyte.
Wszystko, co mam, co mogę – są to Twoje dary;
Mądrość Twa niepojęta i natury sprawa
Wiek
mój młody utwierdza, a zasila stary:
Bieg wszystkiemu zakreśla Twa dzieIna ustawa.
Boże! Tyś nadał cnotę, człowiek dał jej cienie;
Jeśli z drogi Twej zboczy, miej litość, proszę Cię,
Niech szczere serca mego i ust moich pienie
Przebłaga, zbliży k Tobie obłąkane dziecię.
Natchnij mnie mocą prawdy, utwierdź stałą wiarą,
Niech dobroć Twa Ojcowska w pomocy mi staje,
Niech dusza moja będzie Twej woli ofiarą:
W
pokorze serca padam, Tobie się oddaję.
JÓZEF BAKA
TEKST O MIŁOŚCI BOŻEJ
Boże, Tyś Ociec i Pan miłościwy,
Na
dobrych hojny, a na złych nie mściwy.
Twe
miłosierdzie wszystko opasało;
Twojej litości i piekło doznało,
Bo i
tam winy nie z całej Twej siły
Karzesz! Twą głoszą podziemne mogiły
Dobroć nieskończoną.
Pełne niebiosa i ziemia szczodroty,
W
nędznych sierotach fortunne obroty,
Zwierzęta, ptastwo żywisz i żywioły,
Mrówki, robaczki są to nasze szkoły,
W
których się uczym Twego zmiłowania...
Z
onych konserwy i pieczołowania
Twa
dobroć jaśnieje.
Trosk alternaty i krzyżów krzyżyki,
Gromy, pioruny, chorób komuniki,
Śmierć, czyściec, piekło i wieczność bezdenna,
Na
firmamencie rozkosznie odmienna,
Na
nas wołają prośbą, groźbą…
Dają
lmpet miłości: niech serca pałają
Ku
Stwórcy swojemu!
Nic
mi po niebie, jeślibym tam Ciebie
Nie
miał miłować, bo nie szukam siebie.
Obieram piekło, gdzie się ból rozważył,
Bylebym razem z serca afekt żarzył.
Ognie miłości wiecznej - to zbawienie!
Bez
Twej miłości wszędzie potępienie!
Boże, me kochanie!
DOMINIK RUDNICKI
NAD WSZELKĄ DOBROĆ DOBROTLIWSZY PANIE
Nad
wszelką dobroć dobrotliwszy Panie,
Na
Twe kochanie serca mi nie stanie;
Bym
miał serc, tyle, ile gwiazd na niebie,
Kochałbym Ciebie.
Lecz
choćby tyle serc we mnie pałało,
Jeszcze by na Twą miłość ich nie stało;
Nie
zmogą kochać dobro nieskończone
Serca stworzone.
Bo
coś Ty, Boże, mój dziedziczny Panie?
Jesteś pomyślnych dóbr jedno zebranie;
W
serce stworzone to wstąpić nie może,
Czym
jesteś, BOŻE.
Wiem, żeś Ty śliczność niewypowiedziana,
Do
której wszelka piękność przyrównana
Coś
podlejszego niż względem światłości
Nocne ciemności.
Cokolwiek w gwiazdach, w kwiateczkach okrasy
I w
ludziach wszystkie widzieć mogły czasy,
Twojego źródła jedna jest kropelka
Ozdoba wszelka.
Tyś
żywym skarbem pomyślnej śliczności,
Niewyczerpaną fortuną słodkości,
Wszystkim się rzeczom piękności użycza
Z
Twego oblicza.
Czemuż rzucając prześlicznej natury
Pana, serce me, lgniesz do kreatury?
Więcej jest w źródle niż w kropelce wody
Dla
twej ochłody.
JULIUSZ SŁOWACKI
HYMN
Smutno mi, Boże! - Dla mnie na zachodzie
Rozlałeś tęczę blasków promienistą;
Przede mną gasisz w lazurowej wodzie
Gwiazdę ognistą...
Choć
mi tak niebo Ty złocisz i morze,
Smutno mi, Boże!
Jak
puste kłosy, z podniesioną głową
Stoję rozkoszy próżen i dosytu...
Dla
obcych ludzi mam twarz jednakową,
Ciszę błękitu.
Ale
przed Tobą głąb serca otworzę,
Smutno mi, Boże!
Jako
na matki odejście się żali
Mała
dziecina, tak ja płaczu bliski,
Patrząc na słońce, co mi rzuca z fali
Ostatnie błyski…
Choć
wiem, że jutro błyśnie nowe zorze,
Smutno mi, Boże!
Dzisiaj, na wielkim morzu obłąkany,
Sto
mil od brzegu i sto mil przed brzegiem,
Widziałem lotne w powietrzu bociany
Długim szeregiem.
Żem
je znał kiedyś na polskim ugorze,
Smutno mi, Boże!
Żem
często dumał nad mogiłą ludzi,
Żem
prawie nie znał rodzinnego domu,
Żem
był jak pielgrzym, co się w drodze trudzi
Przy
blaskach gromu,
Że
nie wiem, gdzie się w mogiłę położę,
Smutno mi, Boże!
Ty
będziesz widział moje białe kości
W
straż nie oddane kolumnowym czołom;
Alem
jest jako człowiek, co zazdrości
Mogił popiołom...
Więc
że mieć będę niespokojne łoże,
Smutno mi, Boże!
Kazano w kraju niewinnej dziecinie
Modlić się za mnie co dzień... a ja przecie
Wiem, że mój okręt nie do kraju płynie,
Płynąc po świecie...
Więc
że modlitwa dziecka nic nie może,
Smutno mi, Boże!
Na
tęczę blasków, którą tak ogromnie
Anieli Twoi w niebie rozpostarli,
Nowi
gdzieś ludzie w sto lat będą po mnie
Patrzący - marli.
Nim
się przed moją nicością ukorzę,
Smutno mi, Boże!
JAN KOCHANOWSKI (1530-1584)
Czego chcesz od nas, Panie, za Twe hojne dary?
Czego za dobrodziejstwa, którym nie masz miary?
Kościół Cię nie ogarnie, wszędy pełno Ciebie,
I w
otchłaniach, i w morzu, na ziemi, na niebie.
Złota też, wiem, nie pragniesz, bo to wszystko Twoje,
Cokolwiek na tym świecie człowiek mieni swoje.
Wdzięcznym Cię tedy sercem, Panie, wyznawamy,
Bo
nad to przystojniejszej ofiary nie mamy.
Tyś
pan wszytkiego świata, Tyś niebo zbudował
I
złotymi gwiazdami ślicznieś uhaftował;
Tyś
fundament założył nieobeszłej ziemi
I
przykryłeś jej nagość zioły rozlicznemi.
Za
Twoim rozkazaniem w brzegach morze stoi,
A
zamierzonych granic przeskoczyć się boi;
Rzeki wód nieprzebranych wielką hojność mają.
Biały dzień a noc ciemna swoje czasy znają.
Tobie k’woli rozliczne kwiatki Wiosna rodzi,
Tobie k’woli w kłosianym wieńcu Lato chodzi.
Wino
Jesień i jabłka rozmaite dawa,
Potym do gotowego gnuśna Zima wstawa.
Z
Twej łaski nocna rosa na mdłe zioła padnie,
A
zagorzałe zboża deszcz ożywia snadnie;
Z Twoich rąk wszelkie źwierzę patrza swej żywności,
A Ty
każdego żywisz z Twej szczodrobliwości.
Bądź
na wieki pochwalon, nieśmiertelny Panie!
Twoja łaska, Twa dobroć nigdy nie ustanie.
Chowaj nas, póki raczysz, na tej niskiej ziemi;
Jedno zawżdy niech będziem pod skrzydłami Twemi!
MIECZYSŁAW STANCLIK
* 1944 *
Wspieraj mnie, Panie, w każdej życia chwili,
osłaniaj tarczą Twojego Imienia,
bym
się pod jarzmem rozpaczy nie schylił,
abym
nie upadł niżej swego cienia.
Spłyń żywym światłem na ludzkie jałowce,
Co
schną w jałowym nieprawości borze.
Nie
daj nam - ślepym - zbłądzić na manowce,
lecz
wskaż nam drogę do bram Twoich, Boże.
JÓZEF ANDRZEJ FRASIK * 1910
MODLITWA NAJCICHSZA
Ty
jesteś siewna, Tyś jest różańcowa,
Ty
polem szumisz, rankiem po rosie chodzisz –
Ty
jesteś Panna polna, Ty jesteś łąkowa –
Gwiazdo zaranna! Przewodniczko łodzi!
Tobie przydrożne kapliczki stroją dziewczyny,
Tobie śpiew wieczorny rodzi łąka
Gałązko ciszy ugornej, Pąku wierzbiny –
drżąca słońcem na wietrze sinym.
Ty
jesteś, z obrazów Madonno, najpiękniejsza Panna,
Ty
jesteś kwietna, Ty jesteś przedziwna,
pod
zmierzch wieczorna jesteś, a rankiem zaranna,
Ty
jesteś wzniosła jak Góra Oliwna.
Tyś
Częstochowska i Tyś Ostrobramska,
Tyś
Kalwaryjska i Tyś jest przydrożna –
na
małych jasnaś z dzieciństwa obrazkach –
a
Tyś strapiona! Panno pobożna.
Ty
jesteś śnieżna, boś Ty oczyszczona –
Tyś
jest gromniczna i Tyś jest bolesna –
Tyś
na osiołku w ucieczce strudzona,
Ty
jesteś ludzka - a Tyś niedoczesna.
Tyś
jest najświętsza i Ty jesteś dobra,
Ty
jesteś polska - a Tyś jest królewska.
Szczęśliwy, kto jaką lepszą część Ciebie obrał,
Domie złoty! Sierocych ros Bramo niebieska!
TADEUSZ STAICH
ZDROWAŚ MARYJO
Zdrowaś Maryjo łaski Krynico
Żywico wyschłych dusz –
Na
Tobie płaszcze gwiazd Bożych świecą
Pod
Tobą pachną wichrzyce mórz –
Aniele Stróżu Polskich Podziemi
Patronko naszej krwi
Racz
nam tułacze losy odmienić
Na
pokój wszystkich dni
Święta Maryjo Matko Jezusa
Panienko z polskich chat
Cudna Pasterko lniana i bosa
Wodząca ludzki świat –
Upuść błękity szczęścia na ziemię
Uśmiech promienny daj –
Rozdaj, o, rozdaj cudowną siebie
Na
nasz Walczący Kraj...
Niech nam się według łask Twoich stanie
Królowo Polskiej Korony Amen
WŁADYSLAW BEŁZA 1847 - 1913
MODLITWA DO N. MARII PANNY
Z
otchłani ziemskiej, o Mario! do Ciebie
Na
skrzydłach duszy modlitwę mą niosę;
Gwiazdo zaranna co świecisz na niebie,
Kwiecie, co kwiatom ziemskim zsyłasz rosę,
Różo
duchowa, szczycie rajskiej wieży,
Niech Ciebie moja modlitwa dobieży.
Modlitwa moja, Mario, jest łzą samą,
Łzą
wypłakaną w noc żalem trapioną!
Otwórz jej niebo - boś jest niebios bramą,
Skłoń do niej serce - boś grzesznych obroną;
Anielską ręką zdejm z niej grzechu zielsko,
Boś
jest najczystszą królową anielską!
Tak
łzą obmyta z mętów tego świata,
Niech ma modlitwa upadnie przed Tobą!
Odźwierna niebios niech do Cię kołata,
Niech wzruszy skruchą, rozbroi żałobą,
Niech świadczy wszystkim dniom mego żywota
I
niech Cię wzywa jak matkę sierota!
O!
Matko moja! o nic Cię nie proszę,
Bo
znasz tajniki mej duszy najskrytsze:
Znasz wszystkie chęci, które w sercu noszę.
Od
ludzkich pragnień Twe łaski obfitsze,
Więc
to mi tylko użycz łaską swoją,
Co
zgodne z Niebios i co z wolą Twoją
Modlitwy Wierszem,
modlitwa, wiersze, poezja, Modlitwy Wierszem, modlitwa, wiersze, poezja,
Modlitwy Wierszem, modlitwa, wiersze, poezja, Modlitwy Wierszem, modlitwa,
wiersze, poezja, Modlitwy Wierszem, modlitwa, wiersze, poezja |